Taniec Śiwy
Obejrzałem z przyjaciółmi wykład Lamy Rinczena. Niestety nie jest publicznie dostępny, więc nie mogę na niego wskazać.
W artykule zakładam, że czytelnik wie kim jest Lama Rinczen i zna mniej więcej jego filozofię.
Pomimo, że interesuję się buddyzmem, mam wiele wspólnego z New Age. Ten artykuł piszę z perspektywy New Age.
Założenia Tańca Śiwy
Taniec Śiwy ma dwa założenia:
-
Wszystko się porusza. Nie da się zaobserwować nieruchomych cząstek, tylko ich ruch. Da się zaobserwować zmianę, a nie stany pośrednie pomiędzy zmianami.
-
Istnieje taniec, nie istnieje tancerz. Nie ma nic co mogłoby się poruszać, choć da się zaobserwować skutki ruchu.
Obserwacje
Gołym okiem można zaobserwować tylko materię składającą się z atomów. Atomy są w ciągłym ruchu. Elektrony w atomie nigdy nie są zatrzymane. Cząstki elementarne wykrywane w akceleratorach cząstek również są w ruchu. Inaczej nie dałoby się ich zaobserwować.
Skoro obserwować da się tylko to co w ruchu, nie trzeba zakładać, że w ogóle istnieje coś co nie jest w ruchu.
Zasada nieoznaczoności
Zgodnie z zasadą nieoznaczoności, nie da się równocześnie zmierzyć prędkości oraz położenia atomu.
Jeżeli jakiś elektron miałby się nie poruszać, jego prędkość byłaby znana i wynosiłaby zero. Taki elektron istniałby w wielu miejscach równocześnie. Czy o elektronie, który nie ma jednego znanego położenia w ogóle można powiedzieć, że jest w spoczynku?
Jeżeli znane jest położenie atomu, nie jest znana jego prędkość. Jeżeli dałoby się ustalić w którym miejscu znajduje się elektron, nie dałoby się ustalić z jaką prędkością się porusza, a więc nie możnaby powiedzieć, że jest w spoczynku.
Nihilizm
Tutaj moja filozofia różni się od filozofii Lamy Rinczena. Według Lamy Rinczena, jeśli ktoś uważa, że wszystko istnieje, to jest głupi jak bydło, a jeśli uważa, że wszystko nie istnieje, to jest jescze głupszy.
Lama Rinczen uważa, że pogląd, że nic nie istnieje, to znaczy nihilizm, prowadzi do nie przejmowania się niczym i usuwa motywację do pozytywnych działań.
W New Age spotykałem się dużo z nihilizmem, ale nie prowadził on do takich wniosków.
Kiedyś bardzo dużo grałem w gry komputerowe. Nie uważałem, że postaci z gry istnieją naprawdę, a mimo to angażowałem się bardzo w grę.
Celem gry jest zostanie dobrym graczem. Istnienie bądź nie istnienie postaci z gry nie ma żadnego wpływu na motywację do tej gry.
Teraz potrafię czasem się zdystansować do gry, to znaczy grać bez zainteresowania wynikiem. (Na przykład grać tak żeby przegrać). Wtedy jednak bardzo szybko tracę motywację do gry, i najczęsciej nawet nie doprowadzam gry do końca. Kiedy gram przeciwko drugiemu graczowi, staram się mimo wszystko dobrze grać (nawet jeżeli mi się nie chce), aby gra chociaż dla niego była ciekawa.
Dojście do wniosku, że coś nie istnieje, nawet wszystko, nie oznacza dla mnie, że nie jestem zainteresowany wynikiem moich działań. Tak czy inaczej staram się wzrosnąć. Wchodzę też w interakcje z innymi ludźmi i zwierzętami, więc chcę chociaż dla nich aby byli zadowoleni z kontaktu.
Teoria superstrun
Zgodnie z teorią superstrun każda cząstka jest drganiem superstruny. Superstruna sama nie jest cząstką, ale jest czymś co cały czas drga. (Nie istnieje więc w spoczynku).
Skoro nie istnieje żaden drgający obiekt, tym co drga jest geometria.
Wikipedia mówi:
W teorii superstrun cząstki są strunami mającymi rozmiary zbliżone do długości Plancka (około 10^-35m), które wibrują z pewnymi ściśle określonymi częstotliwościami. (…) Każdy rodzaj drgań określa wystąpienie innej cząstki elementarnej.
Nie wszystko rozumiem z artykułu w Wikipedii, dlatego sekcję o superstrunach traktuję jako dygresję dla bardziej zaawansowanych czytelników. Wygląda na to, że akurat grawiton nie drga:
Podobnie jak w innych teoriach kwantowych, fundamentalne siły przenoszone są poprzez odpowiednie cząstki. Przykładem może być grawiton, który przenosi siłę grawitacji. Grawitonowi odpowiada struna drgająca z amplitudą równą zero.
Amplituda zero oznacza brak wibracji. Grawiton nie jest jednak cząstką materii, ale czymś co przenosi grawitację pomiędzy innymi cząstkami materii, na przykład pomiędzy ziemią a samolotem. Musi być wobec tego w ruchu.
Iluzja
Pojęcie maja pochodzi akurat z hinduizmu, chociaż spotykałem się z nim dużo w New Age. W sikhizmie pojęce maja ma chyba zupełnie inne znaczenie i nie będę tutaj o tym mówił.
Nie wiem co maja ma wspólnego z naturą Buddy. Naturą Buddy nie będę się zajmował w tym artykule.
Wikipedia pisze o maji:
samo słowo oznacza coś, czego nie ma
Myślę, że zasada nieoznaczoności i teoria superstrun dobrze tłumaczy maję: Nic nie istnieje w bezruchu.
Nie ma tancerza. Jest tylko taniec.
Iluzją jest, że jest jakiś obiekt, który mógłby się zatrzymać, a po prostu w tej chwili się porusza.
W rzeczywistości jest tylko ruch, zmiana. Nie ma tego, co się porusza. Nie istnieje nic pomiędzy dwoma zmianami.
Podsumowanie
Wydaje mi się, że o czymś podobnym mówił Lama Rinczen w wykładzie, jaki obejrzałem niedawno z przyjaciółmi.
Nie wiem ile to ma wspólnego z naturą Buddy. Wydaje mi się, że nie tego dotyczył wykład.
Nie rozumiem dobrze buddyzmu, dlatego artykuł napisałem z perspektywy New Age, którą dłużej studiowałem.
Lama Rinczen nie odniósł się do zasady nieoznaczoności ani do teorii superstrun, ale myślę, że są paralele pomiędzy tymi pojęciami fizycznymi a filozofią Lamy.
Przeciwnie do Lamy Rinczena, nie mam żadnego problemu z nihilizmem. Inaczej go rozumiem. Uważam, że jeśli czegoś nie ma, ale to widać, to i tak może stanowić dobry materiał do rozwoju duchowego i do wzrostu.
Rzeczy, które się przejawiają, są rekwizytami do stymulowania wzrostu bez względu na to czy istnieją realnie, czy nie. Nawet jeśli wszystko nie istnieje, to i tak można wchodzić w interakcje z mają i na tej podstawie wyciągać wnioski.
Ważne jest co innego: Umysł także jest tańcem Śiwy. Umysł jest procesem, ale bez jakiegoś bytu, który wpierw mógłby być taki, potem ulec zmianie, a następnie być inny.
Nie istnieje żaden stan pośredni. Znaczenie ma tylko zmiana.
Życie jest procesem, nie obiektem.