Uważam, że religie wymagają aktualizacji, ponieważ zmienił się sposób publikowania informacji.

Prace różnych autorów

Do pewnego momentu Sikhizm był religią najwyższej jakości ze względu na relatywnie zaawansowany sposób publikowania informacji na temat tej religii. Informacje na temat sikhizmu - w trakcie projektowania tej religii - publikowano w książce Guru Granth Sahib.

Niestety, od pewnego momentu zaprzestano aktualizowania Guru. Nowe strony nie są obecnie dodawane do książki, więc sikhizm jest w tej chwili martwą religią.

“Święte” bzdety

Sikhizm jest bardziej uczciwy niż chrześcijaśnstwo. Chrześcijańska Biblia powstała podobnie jak Guru Granth Sahib jako zbieranina tekstów z różnych kultur, Biblia zawiera jednak idiotyzmy, jak opis seksu pijanego ojca z własnymi córkami.

Cytat ze strony Racjonalista:

A historia Lota i jego córek jest na prawdę ciekawa, zwłaszcza po ich szczęśliwej ucieczce z Sodomy. Zatrzymali się oni w jaskini koło miejscowości Zoar. Córeczki Lota w trosce o utrzymanie lotowego rodu postanowiły coś zrobić. A że żadnego odpowiedniego chłopa w okolicy nie było, postanowiły upić tatusia, żeby był „łatwiejszy”. Tak też uczyniły. Pierwszej nocy starsza córka weszła pijanemu tatusiowi do łóżka i odbyła z nim stosunek płciowy (Genesis 19:33). Następnego wieczora córki upiły tatusia ponownie i tym razem młodsza córka poszła kopulować się z tatusiem (Genesis 19:34-35).

Przeczytałem Guru Granth Sahib i zauważyłem, że książka zawiera spójny opis postawy człowieka wobec Boga, bez promowania kazirodztwa i okrucieństwa.

Utrowy jednego autora

W islamie, Koran nie wymaga aktualizacji. Koran jest zbiorem poezji autorstwa jednego człowieka. Po śmierci autora, oczywiście nie trzeba dopisywać kolejnych utworów.

Osobiste doświadczenie

W buddyzmie, o ile wiem, są jakieś religijne teksty, ale w buddyzmie chodzi przede wszystkim o indywidualne doświadczenie (medytację).

Jeżeli tak, buddyzm jest bezsensowną religią. Jeżeli liczy się przede wszystkim indywidualne doświadczenie, to dlaczego buddyzm, a nie własnowierstwo? Dlaczego miałbym oczekiwać od kogoś innego, że pomoże mi w moim własnym doświadczeniu?

W buddyzmie brakuje mi medytacji w parach, albo rytuałów znanych z wicca, w których ludzie otrzymują indywidualne zadania.

W buddyzmie jest tybetańska książka uwolnienia przez słuchanie, ale dotyczy ona tylko tego co kapłan mówi do zmarłego. Kapłan podczas tej procedury nie oczekuje odpowiedzi od umierającego ani nie wchodzi z nim w interakcję, dlatego proces ten jest daleki od medytacji w parach.

Kwakryzm

Religią, króta prawdopodobnie nie wymaga aktualizacji, jest kwakryzm. W kwakryzmnie jest oczywiście dostępna literatura dotycząca historii religii, ale nie ma żadnego utworu, na którym opierałaby się cała religia. Na nabożeństwach kwakrów jest obecna Biblia, ale nie jest odczytywana.

Kwakrzy o Biblii:

Przyjaciele nie czynią Biblii ostatecznym sprawdzianem ani właściwego postępowania, ani prawdziwej doktryny. Boskie objawienie nie ogranicza się do przeszłości. Ten sam Duch Święty, który inspirował święte pisma w przeszłości, może inspirować wierzących, którzy żyją stulecia później. W rzeczy samej, aby właściwie zrozumieć przeszłość, kluczowe jest natchnienie pochodzące od tego samego Ducha. Przyjaciele wierzą, że poprzez Wewnętrzne Światło Bóg zapewnia każdemu człowiekowi dostęp do duchowej prawdy także dzisiaj.

Kwakryzm przypomina własnowierstwo pod tym względem, że kwakrzy nie mają spójnych, kolektywnych wierzeń.

Więcej o spotkaniach kwakrów:

Kwakierska modlitwa ma miejsce, kiedy przynajmniej dwie osoby potrzebują przebywania razem w ciszy i poszukiwania Bożej obecności. (…)

Przyjaciele wysoko cenią ciszę. Poprzez usunięcie presji i pośpiechu pomaga im ona być świadomymi wewnętrznego i głębszego znaczenia ich indywidualnego i wspólnotowego życia. (…)

Krzesła podczas spotkania religijnego są zwykle ustawione w koło lub kwadrat, aby pomóc ludziom w uświadomieniu sobie nawzajem swojej obecności oraz faktu, że modlą się razem. Obecni siadają po cichu i poprzez wspólne poszukiwanie Bożej woli stają się otwarci na siebie nawzajem. (…)

Przyjaciele mogą modlić się całkowicie bez słów, ale mają też miejsce krótkie wypowiedzi. Ta „posługa” ma służyć wyrażeniu na głos tego, co jest już obecne w ciszy. (…)

Ponieważ Religijne Towarzystwo Przyjaciół jest częścią chrześcijańskiej tradycji, ludzie mogą mówić o życiu i nauczaniu Jezusa, używać słów pochodzących z innych źródeł lub odnosić się do zdarzeń z codziennego życia.

Jak widać z powyższych cytatów, za wyjątkiem sugestii, że część z wypowiedzi może dotyczyć Jezusa, nie ma ustalonego planu spotkania. Byłem na spotkaniach kwakrów w dwóch miejscach, i na ich głównej części w ogóle nie słyszałem wypowiedzi, które w logiczny sposób łączyłyby się z wypowiedziami innych uczestników, albo wynikały z przebiegu nabożeństwa. (Byłem też na cyklu kwakerskich spotkań, których celem było wypowadanie się na konkretne tematy, ale nie były one częścią głównej modlitwy).

Kwakryzm posiada wady własnowierstwa, to znaczy w kwakryzmie każdy ma swobodę do eksplorowania własnej duchowości, i korzystania przy tym z różnych źródeł, nie tylko chrześcijańskich, ale brakuje mi w nim opisu działającego sposobu na poznawanie się członków grupy, poza podkreślaniem, że cokolwiek grupa robi wspólnie, powinno się w tym znaleźć miejsce na ciszę.

Anarchizm

Anarchiści mają zdolność do organizowania się, chociaż narzędziem jakiego najczęściej w tym celu używają jest Facebook.

Miałem doświadczenie z Facebookiem, kiedy odebrano moje myszy podczas gdy byłem w szpitalu. Powiedziano mi, że zdjęcia moich myszy są w internecie. Niestety, a może stety, na stronie organizacji, która je zabrała, ich nie było. Domyśliłem się, że są na Facebooku, bo wiedziałem już, że organizacja, która je ma, umieszcza bardziej aktualne informacje na Facebook, niż na własnej stronie. W końcu musiałem załóżyć konto Facebook tylko w celu dostępu do informacji o moich myszach!

Bardzo mnie to denerwuje. Grupy tworzą własne strony internetowe, płacą za nie pieniądze - nawet wielkie firmy programistyczne, które powinny być w stanie same stworzyć lepsze medium! - a potem i tak używają Facebooka. Z samego założenia wyklucza to tych odbiorców, którzy nie używają Facebook.

Programy komputerowe

Facebook nie jest dobrą alternatywą dla Guru Granth Sahib, choć spełnia podobne zadanie - jest medium, w którym ludzie publikują lub publikowali informacje o własnych praktykach, i proponują lub proponowali innym ludziom wzięcie w nich udziału.

Facebook posiada pewną denerwującą cechę, której nie mają dzieła takie jak Guru Granth Sahib, Biblia czy Koran. Aby przeczytać cokolwiek z Facebook, najpierw trzeba się zalogować, to znaczy podać o sobie pewne informacje jeszcze przed pobraniem informacji z Facebook.

SikhNet - internetowe przedłużenie Guru Granth Sahib - nie posiada tej cechy. Można pobrać stamtąd bardzo dużo informacji nie posiadając tam konta. Podobnie Wikipedia, ale Wikipedię podaję dopiero na drugim miejscu, ponieważ jej celem jest wymiana informacji sama w sobie, nie zaś zakładanie społeczności wokół jakichś zainteresowań. (Wyjątkiem w przykadku Wikipedii jest społeczność ludzi, którzy piszą do niej artykuły, ale nie mam z nią doświadczenia, więc nie opiszę jej tutaj).

Te i wiele innych programów komputerowych posiada tę wadę, że nie da się przeczytać ich w całości. Może da się na Facebooku oglądać miliony stron społecznościowych, ale nie da się uzyskać dostępu do samego kodu Facebooka - do sposobu w jaki Facebook działa i w jaki wybiera informacje do pokazania.

Jeżeli nie podoba mi się Koran, mogę go skopiować wprowadzając własne poprawki, i prawdopodobnie nie zyska on uznania wśród zwolenników oryginału, ale przynajmniej byłbym w stanie wykonać taką wersję.

Zrobiono już to wielokrotnie z powodzeniem z Biblią publikując różne przekłady; niestety nie da się skonstruować własnej instancji Facebooka działającej podobnie jak oryginalny Facebook - za wyjątkiem napisania jej od zera.

Żadnej z tych wad nie posiada WordPress. Rzeczy opublikowane na WordPress można czytać nie posiadając tam konta oraz łatwo można stworzyć własną instancję WordPressa.

Mój skasowany blog

Wordpress ma taką wadę, że jest to przede wszystkim program do prowadzenia dokumentacji (bloga).

Kiedyś przez 6 lat prowadziłem bloga w WordPressie. Opisywałem w nim między innymi dzieje mojego sanktuarium dla myszy. Z czasem zrozumiałem, że chociaż wielu ludzi może korzystać z WordPressa, niewielu mogło wynieść cokolwiek z mojego własnego bloga. (Na przykład nie dostawałem od zainteresowanych czytelników pytań na temat sposobu założenia dużego sanktuarium dla myszy).

Zainteresowani czytelnicy mogą czytać moje dwa blogi po angielsku. Skasowany blog jest do tej pory dostępny w archiwum (stan z 18 lipca 2018).

Po skasowaniu mojego bloga prowadziłem przez krótki czas innego bloga. Dwa ciekawe artykuły z tamtąd, również po angielsku, to “Dlaczego ludzie nienawidzą religii?” oraz “Rewolucyjne samobójstwo”. Ten ostatni artykuł jest o sekcie Jima Jonesa.

Czego mi brakuje w znanych mi religiach

W znanych mi religiach brakuje mi opisu jak kontaktować się z innymi ludźmi.

Ewangelia zawiera wskazówki dotyczące pożądanego zachowania w stosunku do innych ludzi, ale są wśród nich takie idiotyzmy jak nawoływanie do nienawiści wobec wszystkich członków swojej rodziny. Łukasz 14:26:

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.

Mówi także o “miłości” wobec bliźnich. Mateusz 22:34-39:

Gdy faryzeusze dowiedzieli się , że zamknął usta saduceuszom , zebrali się razem , a jeden z nich , uczony w Prawie , zapytał Go , wystawiając Go na próbę : « Nauczycielu , które przykazanie w Prawie jest największe ?» On mu odpowiedział : « Będziesz miłował Pana Boga swego (…). Drugie podobne jest do niego : Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy ».

Po pierwsze, z powyższego wiemy już że Jezus zachęcał do nienawiści wobec siebie samego, więc namawianie do “miłości” bliźniego jak siebie samego nie robi na mnie wrażenia.

Jezus podaje definicję bliźniego w Ewangelii Łukasza 10:33-37:

“Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego (rannego człowieka). Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Kto okazał się bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” Uczony odpowiedział: “Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: “Idź, i ty czyń podobnie!”

Jezus nie podaje definicji bliźniego takiej jaką można znaleźć w Słowniku Języka Polskiego:

każdy człowiek w stosunku do drugiego człowieka; współbliźni

Jezus tłumaczy, że bliźnim jest człowiek, który oddaje z miłosierdzia swoje pieniądze. Nie: dosłownie każdy człowiek. Myślę więc, że “Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” w połączeniu z Ewangelią Łukasza 14:26 należy rozumieć jako: “Będziesz nienawidził swojej rodziny, siebie samego, a obcych ludzi którzy dają ci pieniądze tak samo”.

W Guru Granth Sahib znalazłem monotonne opisy stosunku człowieka do Boga, ale już nie stosunku człowieka do drugiego człowieka. Na sikhijskim YouTube znalazłem wiele demonstracji pożądanych postaw moralnych, ale kiedy chodziłem do gurudwary, uczyłem się tam przede wszystkim przygotowywania wegetariańskich posiłków, modlitwy do Boga, ale nie uczyłem się żadnych technik komunikacji grupowej, gier zespołowych i tak dalej.

Najwięcej na temat komunikacji nauczyłem się u kwakrów. Byłem na spotkaniu, na którym miały zapadać decyzje. Chodziłem na cykl spotkań na którym dyskutowano na konkretne tematy. Dyskusja jednak nie była główną częścią tej religii. Większość spotkań dotyczyła przede wszystkim grupowej medytacji w ciszy.

W Hare Kryszna czynienie dobra jest chyba nawet niemile widziane, tak samo jak czynienie zła. Krysznowcy starają się unikać jakiejkolwiek karmy, czy to dobrej czy złej. Nawet jeśli krysznowcy faktycznie czynią coś dobrego, starają się to czynić bardziej dla Boga niż dla ludzi. Wikipedia:

W czasie powodzi tysiąclecia we Wrocławiu Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny rozdawała na szeroką skalę gorące posiłki. W świątyni Hare Kryszna na wrocławskim Psim Polu utworzono wolontariat „Hare Kryszna powodzianom”. Powodzian krysznowcy karmili także z policyjnych i wojskowych pontonów, bardzo popularne stało się hasło: „Hare Kryszna gotuje – policja wiosłuje”. Ogółem, na przestrzeni dwóch tygodni, tj. 12-27 lipca 1997 roku, wyznawcy Kryszny w zalanym przez Odrę Wrocławiu rozdali ponad 25 tys. porcji gorących wegetariańskich posiłków, kanapki, gorące napoje, setki litrów wody mineralnej.

To prawda - krysznowcy robią takie rzeczy - ale rozmowa z krysznowcami na terenie ich świątyń sprowadza się raczej do arbitralnych wymagań Kryszny wobec człowieka oraz do śmiesznych historii z jego życia (rozrywek Kryszny) niż do tym podobnych akcji humanitarnych. Rzadko omawia się w tych świątyniach inne niż wisznuickie potrzeby człowieka!

Rundy

W niektórych firmach miałem okazję do rozmawiania w rundach. Przynajmniej raz dziennie mieliśmy spotkanie, na którym każdy opowiadał co starał się w tym czasie osiągnąć. Raz na tydzień czy dwa mieliśmy dodatkowo spotkanie, na którym prezentowaliśmy rezultaty.

Na takich spotkaniach wyznacza się kolejno kogoś kto teraz zabiera głos.

Bardziej doskonałą formę rozmowy z podziałem na rundy spotkałem na Rainbow Gathering. W pracy jednak ludzie mogą mówić jeden przez drugiego, a tylko co jakiś czas wybierany jest ktoś do rozpoczęcia kolejnego wątku. Na Rainbow, podczas wybranych zajęć, dyskuska odbywa się tylko w rundach.

Pierwszy raz spotkałem się z tym na Rainbow Gathering w Rishikesh. Co kilka dni rozmawialiśmy o tym jak każde z nas przeżywa Rainbow. W kilka rund w ciągu jednego wieczora omawialiśmy czego potrzebujemy, jakie mamy pomysły na usprawnienie pracy na zgromadzeniu, czy jakie warsztaty chcemy zorganizować.

W firmach komputerowych podobny tryb dyskusji nazywa się scrum, ale w ramach tego procesu odbywa się tylko jedna runda w trakcie jednego spotkania - choć tutaj można mówić poza swoją kolejnością, a nawet jest to mile widziane.

W firmach, w których pracowałem, akurat mam dobrą równowagę pomiędzy robieniem a mówieniem, ale brakuje mi jej w innych miejscach.

Zbór chrześcijański

Na stronie zboru chrześcijańskiego w pobliżu mojego miejsca widziałem opis takiego spotkania dla mężczyzn:

Zapraszamy wszystkich mężczyzn na kolejne spotkanie!

Temat spotkania: Czy facet musi być zwycięzcą i mieć nastawienie zdobywcy?
Miejsce: Antiochia
Start: 15 czerwca 2019, godz. 9:00
9:00 – ciasto i kawa
10:00 – skoro zjedliśmy to teraz pieczemy – społeczność w kuchni
12:00 – słowo + modlitwa
13:00 – zajęcia plenerowe – chwila na grilla oraz łucznicze zawody strzeleckie
17:00 – najedzeni zalegamy przed ekranem, aby obejrzeć film
Koniec spotkania – zależnie od długości filmu

Składka: 10 PLN

Spotkanie wydaje mi się bezsensowne. Najpierw jedzenie - potem pieczenie. Nie trenuję łucznictwa, więc nie interesuje mnie porównywanie z innymi moich umiejętności w zawodach. W opisie innego spotkania dla mężczyzn w tym samym zborze widziałem, że na grillu ma być mięso. W dodatku wspólne oglądanie filmu - nie potrzebuję wsparcia moralnego w trakcie oglądania filmu!

Potrafię sam sobie zorganizować oglądanie filmów, a jeśli treści jakiegoś filmu nie rozumiem - przeważnie wystarczy mi przeczytać jego opis w Wikipedii.

Spotkanie opisane powyżej jest niemożliwe do zrealizowania zgodnie z jego opisem, bo nie da się upiec ciasta już po jego zjedzeniu. Zajęcia na nim są albo okrutne albo zbędne, w dodatku nie rozumiem związku żadnego z jego punktów z tym tematem: “Czy facet musi być zwycięzcą i mieć nastawienie zdobywcy?”. Może punkt: “słowo + modlitwa” tego dotyczy?

Dla porównania, w tym samym zborze odbywają się spotkania dla kobiet:

Chcemy pobyć ze sobą i z Nim – Naszym Bogiem.
Na chwilę się zatrzymać.
Nie chcemy sztywnej struktury, nie musisz być na wszystkich spotkaniach
– choć byłoby fajnie.
Oczekujemy refleksji, modlitw, śmiechu, może i kilku łez, jeśli trzeba.
Bez muszę, bo wypada, bo powinnam.

Jest całkiem prawdopodobne, że podczas naszych spotkań:

przegadasz swoje tematy
zostaniesz wysłuchana
będziesz towarzyszyć historiom innych kobiet
złapiesz oddech i dasz sobie uwagę
poczujesz bliskość i zbudujesz relacje
otrzymasz modlitwę i wsparcie
określisz, co dalej, jeśli dziś jesteś na jakimś rozdrożu

Nie ma żadnego punktu, w którym wszyscy muszą wziąć udział: Nie ma zawodów w czynnościach rzadko potrzebnych w życiu codziennym, nie ma pieczenia mięsa (albo ciasta już po jego zjedzeniu), czy potrzeby obejrzenia jakiegoś filmu.

Nie wiem dlaczego tak nie wyglądają główne zajęcia w tym zborze! Zamiast tego, na głównych zajęciach odbywa się uwielbianie Jezusa. Biblia nie opisuje uwielbiania Jezusa! Jezus nie powiedział nigdy: “Weźcie mnie teraz uwielbiajcie przez półtorej godziny”. Jezus uważał siebie za równego Bogu, więc każdy kto szczerze naśladuje Jezusa powinien uważać siebie za równego Bogu.

Dla porównania, na spotkaniach kwakrów odbywa się uwielbienie, ale bez definiowania czy jest to uwielbienie Jezusa czy siebie nawzajem.

U sikhów członkowie zgromadzenia (sangat) stają się jakoś jednym wspólnym Bogiem, i to mi właście odpowiada.

Sikhowie wspólnie pieką wegetariańskie potrawy (przed ich zjedzeniem, nie po), choć nie muszą w tym uczestniczyć równocześnie wszyscy ci, którzy przyszli na zgromadzenie. Praca dla zgromadzenia (seva) - w różne dni tygodnia - jest przy tym tak samo ważna jak samo uwielbienie, a nawet jest jego częścią.

Dla porównania, w zborze chrześcijańskim o którym piszę w tej sekcji, uczestnictwo w budowaniu drugiego człowieka dotyczy chyba wyłącznie kobiet, wspólne pieczenie dotyczy chyba wyłącznie mężczyzn (po jedzeniu, nie przed), a w opisie nabożeństwa nie ma nic o pracy dla dobra zgromadzenia:

Po nabożeństwie można porozmawiać w kawiarence przy kawie i pysznym,
domowym cieście, jak również kupić książki i drobiazgi w naszej księgarni.

Na uczestnictwo w życiu drugiego człowieka jest czas dopiero po nabożeństwie, w dodatku od ludzi którzy to robią oczekuje się, że będą równocześnie coś kupowali.

Wieczerza
Ogłoszenia i prezentacje
Prośby modlitewne
Inspiracje Ducha Świętego

Wieczerza jest gdzieś wśród punktów nabożeństwa, ale nie wiadomo jak wziąć udział jej przygotowywaniu czy w zmywaniu po niej, i jest wymieniona gdzieś pośród takich punktów jak “Inspiracje Ducha Świętego”.

Kolejna część opisu tego samego nabożeństwa:

Liderzy lub zaproszeni goście nauczają, zachęcają, inspirują Kościół
tym, co Bóg mówi przez Pismo Święte i przez Ducha Świętego.

Żeby zabrać głos w tym kościele trzeba być albo kobietą albo liderem. (Liderzy są przy tym znacznie ważniejsi, bo mogą przemawiać w trakcie nabożeństwa). Jeżeli ktoś nie jest ani tym ani tym, to jeszcze pozostaje czas po nabożeństwie, w trakcie robienia zakupów.

U kwakrów każdy może w dowolnym momencie przerwać uwielbienie i zabrać głos. U unitarian jest wyznaczony czas do przemawiania przed zgromadzeniem, ale nie trzeba w tym celu być koniecznie liderem.

U sikhów trudno zabrać głos przed całym zgromadzeniem, podobnie jak u chrześcijan, ale u sikhów jedzenie wieczerzy - czyli okazja do rozmów - jest tak samo ważne jak samo uwielbienie. Wspólne spożywanie posiłków nie jest tam przerywane zakupami. Wszyscy są generalnie zachęcani do wzięcia udziału w przygotowaniach do wieczerzy i w zmywaniu.

Antiochia

Byłem na nabożeństwie w zborze Antiochia, opisanym w poprzedniej sekcji. Szukałem chyba przede wszystkim materiałów do tego artykułu.

Chciałem się dowiedzieć dwóch rzeczy:

Czy mają na terenie kościoła stację do chrztu przez zanurzenie całego ciała, a jeżeli tak, czy mają stację do kamienowania dzieci. Biblia zachęca do kamienowania dzieci (5 Mojżeszowa 21), więc hipokryzją by było przestrzeganie tego co Biblia mówi o chrzcie wodnym, a nie tego co mówi o zabijaniu dzieci przez ukamienowanie.

Stację do chrztu wodnego znalazłem, ale powiedziano mi, że stacji do kamienowania dzieci nie mają. Wytłumaczono mi, że Jezus zezwolił na kamienowanie tylko pod warunkiem bycia bez grzechu (Jan 8:7), a z drugiej strony, nikt nie jest bez grzechu (zapewne mowa o Rzymian 3:23).

Nie zapytałem czy wobec tego prawo nakazujące zabijanie dzieci jest martwym prawem niemożliwym do przestrzegania. W tej chwili jak piszę ten artykuł wydaje mi się, że ich tłumaczenie było idiotyczne. Biblia wyraźnie zachęca do bestialskiego zabijania dzieci; co z tego, że udało się znaleźć w dwóch innych - mniej lub bardziej związanych - częściach Biblii wersety, które trochę mówią o tym, że czasami może trzeba w trakcie kamienowania spełnić warunek, który podobno nie jest możliwy do spełnienia?

Po drugie, chciałem się dowiedzieć czy zbór Antiochia promuje religie inne niż chrześcijańtwo - albo jakieś grupy nie-religijne.

Jestem pozytywnie zaskoczony, choć nie do końca.

Widziałem plakat Ebenezer Operation Exodus pomagającej Żydom wrócić do Izraela.

Wolałbym, żeby wsperali buddyzm lub hidduizm niż Żydów, ale muszę przyznać, że przynajmniej robią coś aby promować religię inną niż chrześcijaństwo - choć blisko związaną.

Moje osobiste zdanie na temat Izraela nie będzie omawiane w tym artykule poza stwierdzeniem, że cieszę się, że wspierają grupę o religijnym charakterze, która choć trochę odbiega od chrześcijaństwa. Więcej o tym dlaczego podoba mi się popieranie więcej niż jednej religii opiszę niżej w tym artykule.

Dowiedziałem się też, że chrześcijanie ze zboru Antiochia robią zbiórkę książek dla więźniów z więzienia we Wrocławiu oraz że przekazali kiedyś środki czystości i środki higieny osobistej dla Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta.

Skądinąd, ostatnia z wymienionych powyżej organizacji ma charakter chrześcijański. Studiowałem jednak stronę “Brata Alberta” we Wrocławiu i w artykułach o mieszkających tam ludziach nie widziałem informacji o ich osobistym związku z tą religią.

Tego chciałem się dowiedzieć. Robią coś aby wspierać społeczności (Żydów, więźniów, bezdomnych), tworzonych na innym fundamencie niż chrześcijaństwo.

Skąd wiadomo, że każdy człowiek jest Bogiem

Z dwójką chrześcijan, z którymi rozmawiałem przy kawałku ciasta, nie zgodziłem się co do jednej interesującej mnie kwestii.

Twierdzę, że każdy człowiek ma naturę buddy. (Jest Bogiem).

Podkreślę, że zanim zasiadłem do pisania tej sekcji nie wiedziałem, że na Wikipedii istnieje artykuł o naturze buddy. Nie przeczytałem go, za to to co rozumiem przez bycie Bogiem powinno być zrozumiałe po przeczytaniu poniższych kilku akapitów:

(Nie jestem pewien czy posiadanie natury Buddy oznacza to samo).

Każdy człowiek doświadcza świata tylko przez swoja świadomość. Nie da się doświadczyć czegokolwiek co istnieje poza własną świadomością.

Wiadomo stąd, że istnieje co najmniej jedna świadomość. Nie wiadomo, czy istnieje więcej niż jedna.

Skoro nie da się doświadczyć niczego poza własną świadomością, to równie dobrze to może nie istnieć. Niemożność doświadczenia czegoś jest tożsama z nieistnieniem.

(Nawet jeśli ktoś posiada zdolność postrzegania czegoś inaczej niż za pomocą swoich narządów zmysłów, to i tak może doświadczyć tego tylko za pomocą swojej świadomości. Doświadczyć czegoś to znaczy być tego świadomym).

Wiadomo na pewno tylko tyle, że istnieje jedna świadomość. Wszystko co poza nią jest niemożliwe do doświadczenia, a więc jest tożsame z nieistnieniem.

Z tego wniosek, że istnieje tylko jedna świadomość i wszystko jest w niej. To jest definicja Boga.

Metoda doprowadzenia do absurdu

Udowodnię teraz, że jeśli jest Bóg to Bóg jest tylko jeden i wszystko jest tym Bogiem.

Definicja Boga: Bóg jest największy.

Przyjmę teraz założenie przeciwne do tego, które zamierzam udowodnić, i pokażę jak prowadzi ono do absurdu.

Zakładam, że jest Bóg i ja nie jestem Bogiem.

Istnieje więc coś co zawiera w sobie zarówno Boga jak i coś co nie jest Bogiem, czyli mnie.

To coś jest więc większe od Boga, a więc jest sprzeczne z definicją Boga, bo Bóg według definicji jest największy.

Zaznaczam, że nie udowodniłem istnienia Boga, tylko twierdzenie, że jeśli jest Bóg to jest tylko jeden i wszystko jest Bogiem. Równie dobrze Boga może w ogóle nie być, albo jakaś inna definicja Boga może być lepsza.

Cudza karma

Chrześcijanie ze zboru Antiochia bardzo duży nacisk kładą na to, że Jezus umierając na krzyżu wymazał złą karmę wszystkich ludzi.

(W każdym razie ich własną. Nie rozmawialiśmy dokładnie o tym, że wszystkich ludzi na świecie).

Pisząc tę sekcję przyjmuję założenie, że grzech - o którym mówili - jest tym samym co ja nazywam złą karmą.

Nie mam pojęcia co to jest grzech. Wydaje mi się, że grzech jest tożsamy z negatywną karmą, ale z drugiej strony - dosłownie z pojęciem grzechu spotykam się wyłącznie w chrześcijaństwie, więc możliwe, że - jeśli grzech jest czymś innym niż zła karma - nie będąc chrześcijaninem nie można w ogóle mieć grzechu, bo pojęcie grzechu jest unikalne dla chrześcijaństwa.

Mam podstawy domniemywać, że grzech i zła karma to jedno i to samo, gdyż chrześcijanie, z którymi ostatnio rozmawiałem, twierdzili, że nawet Bóg nie może uniknąć konsekwencji grzechu, a to jest tożsame z prawem karmy - jej też nikt nie może uniknąć.

Zapłatą za grzech jest według Biblii śmierć (Rzymian 6:23). Nie wiem dlaczego za każdy grzech ma być taka sama zapłata.

Jakimś cudem - tak mi tłumaczono w zborze - jeżeli jest to śmierć kogoś kto jest Bogiem to jest ona wystarczająca za grzech popełniony przez wielu ludzi.

Moi rozmówcy nie wytłumaczyli mi tego. Twierdzili, że i oni tego nie rozumieją. Nie próbowali znaleźć potwierdzeń w literaturze innej niż Biblia.

Znam pogląd filozoficzny według którego można wziąć na siebie część karmy swoich uczniów, ale to co przedstawiono mi w zborze jest moim zdaniem mocno wyolbrzymione.

Najważniejsze jest to, że rzekomo tylko śmierć kogoś kto jest Bogiem - a według mych rozmówców nie każdy nim jest - ma moc zmazywania cudzej karmy.

Oczywiście moim zdaniem każdy jest Bogiem - choć nie znaczy to, że każdy może wziąć na siebie dowolną ilość karmy każdego innego - więc tu się fundamentalnie różnimy.

Promowanie innych społeczności

Moja wizyta w zborze Antiochia jest jedyną wycieczką na jaką udałem się z myślą opisania jej w tym artykule. Dlatego opisałem tu szczegółowo moje spostrzerzenia i wnioski.

Widzę cechy wspólne pomiędzy chrześcijańtwem a moją własną filozofią: (a) Szukanie jakiegoś sposobu na rozwiązanie problemu złej karmy. (b) Porównywanie swojego życia z literaturą o tematyce religijnej i duchowej.

Wielu rzeczy brakowało mi w zborze. Przede wszystkim spójności:

  1. Dlaczego na terenie zboru jest duża stacja do chrztu poprzez zanurzenie całego ciała, a nie ma analogicznej stacji do kamienowania dzieci?
  2. Dlaczego argumenty przeciwko kamienowaniu dzieci mają znajdować się w całkowicie innej części Biblii niż ta, która do tego zachęca?
  3. Jak to możlime, że jeden człowiek jest Bogiem, podczas gdy inny nim nie jest?

Moi rozmówcy też nie wykazali znajomości innej niż Biblia literatury na temat duchowości. Prawo karmy przedstawili mi bardzo jednostronnie: Znajdź kogoś kto jest Bogiem i wykorzystaj jego śmierć.

Zauważyłem też kilka akcji promujących społeczność, i to nie tylko społeczność chrześcijańską:

  1. Zbiórka książek dla więźniów we Wrocławiu.
  2. Przekazanie środków czystości i środków higieny osobistej dla “Brata Alberta”.

Zależało mi bardzo na dostrzeżeniu w zborze Antiochia akcji promujących społeczności inne niż chrześcijańskie. Zdaję sobie sprawę z tego, że chrześcijaństwo nie jest doskonałą religią. Promując społeczności inne niż swoja własna można tworzyć możliwości postępu i w rezultacie szanse na powstanie lepszej społeczności.

Głos Wiedźm

Moją ulubioną stroną promującą inne społeczności i inne religie była WitchVox (Głoś Wiedźm). Została zamknięta (przeniesiona na Facebook) 31 grudnia 2019 roku. Poznałem przez nią kilka grup religijnych w Irlandii.

We Wrocławiu brakowało mi podobnej. Początkowo chodziłem do meczetu, do róźokrzyżowców i do krysznowców. Żałowałem, że nie ma we Wrocławiu sikhijskiego centrum kulturalnego. Próbowałem założyć własne. Kupiłem do domu Guru Granth Sahib.

Android

Bardzo intensywnie uczyłem się programowania. Zaplanowałem napisanie aplikacji na telefon komórkowy, która informowałaby o moich wydarzeniach.

Nie potrafię tworzyć stron WWW, a pisanie aplikacji na telefon jakoś tak zawsze mi dobrze wychodziło. Nauczyłem się wykorzystywać Firebase aby przekazywać informacje pomiędzy telefonami.

Android mnie fascynuje. Jest systemem operacyjnym na telefony komórkowe. Promuje jedną ideę - oprogramowanie Google - ale równocześnie może być wykorzystywany przez programistów do pisania ich własnego oprogramowania i ich własnych idei.

Można nawet - w oparciu o Android - stworzyć inny system operacyjny. Tak powstał LineageOS.

Android jest doskonałym przykładem narzędzia do tworzenia i promowania innych narzędzi oraz społecznością umożliwiającą promowanie innych społeczności.

Android ma też jedną zaletę w stosunku do systemu konkurencyjnego - iOS. Android wspiera układ klawiatury Dvoraka. Można też pisać programy na Androida korzystając z Ubuntu - na podstawie systemu Ubuntu również można tworzyć inne podobne systemy operacyjne, i który jest też systemem wspierającym układ Dvoraka.

Mój własny program

Napisałem wreszcie mój program Victor Events (na razie tylko w wersji angielskiej). W tej chwili go nie używam, ale docelowo ma umożliwiać stworzenie w niej własnej społeczności oraz promowanie jej spotkań.

Początkowo miał to być program do publikowania informacji tylko o moich własnych wydarzediach, organizowanych przeze mnie. Zdałem sobie jednak sprawę w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej w jednej firmie, w której o nim opowiadałem, że taki program miałby bardzo małą wartość.

Moja filozofia nie jest doskonała, a skoro już zamierzam napisać program do promowania wydarzeń jednej społeczności, to mogę też umożliwić stworzenie w nim innych społeczności i promowanie innych wydarzeń.

Uwaga: W tej chwili nie prowadzę żadnych spotkań, o których informacje publikowałbym w tym programie. Spotykam się z przyjaciółmi w celu opieki nad zwierzętami i wzajemnego wspomagania się w rozwoju duchowym, ale napisany przeze mnie program w tym nie uczestniczy. Jeżeli będę publikował informacje o spotkaniach za pomocą tego programu, prawdopodobnie będzie to zupełnie nowy cykl spotkań.

Buddyzm

Zaczynałem pisanie tego artykułu w lipcu 2019 roku.

Jego ideą miało być promowanie przekonania, że każdy może założyć własną religię, i że pomaga w tym pisanie własnego oprogramowania, albo przyzajmniej wykorzystywanie oprogramowania, którym można promować więcej niż jedną społeczność.

Nabożeństwo w zborze Antiochia niejako potwierdziło tę tezę: W tym zborze praktycznie nie ma możliwości publicznego wypowiedzienia się; trudno też tam promować poglądy znacznie odbiegające od najbardziej w zborze powszechnych.

Myślę, że zbór Antiochia zyskałby bardzo gdyby ich strona była bardziej interaktywna, to znaczy umożliwiała założenie własnego profilu i promowanie wydarzeń niekoniecznie związanych z chrześcijaństwem, czy w pomocy Żydom w powrocie do Izraela.

Chodzi mi właśnie o organizowanie takich spotkań jakie i tak się odbyło kiedy przyszedłem do zobru - spotkanie, na którym rozmawialiśmy przy cieście o wadach i zaletach chrześcijaństwa.

Guru Rinpocze

Od kilku dni jednak przekonuję się kultu Guru Rinpocze. Wiem, że jest praktykowany w świątyni we Wrocławiu. Nie byłem tam od lat i przez długi czas nie interesował mnie on.

Przez większość czasu odkąd interesuję się duchowością ignorowałem medytację z mantrą. Uważałem, że potrafię medytować w ciszy nic równocześnie nie mówiąc. Chciałem słuchać; obserwować własne samopoczucie, nie intonować. Uważałem, że słuchanie intuicji będzie trudne jeżeli będę równocześnie bezustannie coś mówił.

Ostatnio jednak mam tyle stresów, że trudno mi siedzieć w skupieniu bez mantry. W ogóle zaprzestałem medytacji na pewien czas.

Moja dziewczyna przekonała mnie wreszcie do mantry wadżra guru. W poniższym cytacie wytłuściłem najważniejsze fragmenty:

Trzecia technika, wykorzystywana jest bardzo często w buddyzmie tybetańskim (ale również w sufizmie, ortodoksyjnym chrześcijaństwie i hinduizmie), polega na zjednoczeniu umysłu z dźwiękiem mantry. To co ochrania wasz umysł przed negatywnościami lub chroni was przed waszym własnym umysłem, nazywa się więc mantrą. Kiedy jesteście zdenerwowani, zdezorientowani lub rozchwiani emocjonalnie, recytacja mantry może zupełnie zmienić stan waszego umysłu, przekształcając jego energię i nastrój. Mantra jest esencją, istotą dźwięku, ucieleśnienie prawdy w postaci dźwięku. Umysł „jeździ” na subtelnej energii oddechu, Pranie, która porusza się w subtelnych kanałach ciała i oczyszcza je. Uczniom zaleca się zawsze mantrę OM AH HUM WADŻRA GURU PADMA SIDDHI HUM (Tybetańczycy wymawiają ją: Om Ah Hung Benza Guru Pema Siddhi Hung) …

New Age

Nie jestem teraz pewny czy jest potrzeba zakładania nowych religii.

Mam wrażenie, że buddyzm i hinduizm są wystarczająco dobre. Kiedy interesowałem się nowymi religiami, były to przede wszystkim religie New Age. W tej chwili kwestionuję sens New Age. Obawiam się, że filozofia ta promuje przekonanie, że bardzo bardzo mało nauki potrzeba aby stać się dobrym w jakiejś dziedzinie wiedzy.

Trochę to rozumiem. W końcu zacząłem pisać programy komputerowe już w dzieciństwie, kiedy przeczytałem dopiero jedną książkę o programowaniu.

W tej chwili programuję lepiej, ale już wtedy - gdy przeczytałem tylko jedną książkę - pisałem programy, które działały i spełniały moje ówczesne potrzeby. Umiałem programować w stopiu jaki mi wtedy wystarczał.

Nie uważałem się mimo to w dzieciństwie za eksperta. Nie próbowałem nauczać innych. Wciąż byłem otwarty na zdobywanie nowej wiedzy i używałem przede wszystkim programów napisanych przez innych ludzi (gry). Interesowałem się nowymi programami oraz historią programowania.

Chrześcijanie jakich spotkałem z zborze Antiochia byli przekonani, że nigdy już nie powstanie nauczyciel lepszy czy bardziej aktualny niż Jezus, i równocześnie nie wykazali się znajomością innej niż Nowy i Stary Testament literatury na temat duchowości.

Rainbow Gathering

W społecznościach New Age, przede wszystkim na Rainbow Gathering, spotkałem co prawda chęć do nauki na temat duchowości, ale nie wyszedłem stamtąd mając choćby podstawowe pojęcie o tym (a) jaka jest dobra literatura na temat duchowości, (b) jak spotkać w moim mieście ludzi praktykujących duchowość, (c) jak rozpoznać eksperta, czy nawet (d) jak medytować.

(Kiedy jeździłem na Rainbow Gathering byłem pewien, że sam znam najlepszą dla mnie technikę medytacji; nie byłem otwarty na przyjmowanie od innych ludzi nauk na temat technik medytacji, nie chciałem też się uczyć na temat mantr).

Chciałbym w ostatnich sekcjach tego artykułu zaznaczyć, że kwestionuję sens zakładania zupełnie nowych religii, choć przez kilka lat bardzo to popierałem.

Promocja wydarzeń

Myślę, że strona świątyni buddyjskiej we Wrocławiu zyskałaby trochę gdyby była bardziej interaktywna. Administrator mógłby chociażby łatwiej aktualizować informacje na temat wydarzeń. W tej chwili na jednej z podstron widnieje jeszcze informacja na temat tybetańskiego Nowego Roku z lutego 2019, a nie ma informacji o obchodach w 2020 roku. Większa interaktywność pomogłaby też promować inne pokrewne wydarzenia.

Przykład: na stronie głównej można by umieścić informacje na temat społeczności założonych moim programem, które z kolei mogłyby promować wydarzenia buddyjskie w różnych częściach Wrocławia.

Podsumowanie

W artykule tym zaznaczyłem, że jest sens pisania nowej literatury, czy tworzenia nowych interaktywnych narzędzi do publikowania informacji na temat społeczności religijnych.

Podałem przykład mojego skasowanego bloga, w którym dokumentowałem moją naukę na temat społeczności religijnych (głównie New Age) oraz mojego programu komputerowego do promowania wydarzeń organizowanych w zakładanych w tym programie społecznościach.

Opisałem nabożeństwo chrześcijańskie, na którym niedawno byłem. W nabożeńswie tym brakowało mi nowoczesnych narzędzi - na przykład pozwalających na informowanie, że przy moim stoliku ma się odbyć dyskusja na temat wad i zalet chrześcijaństwa. Zmartwił mnie też u moich rozmówców brak wiedzy na temat innych niż chrześcijaństwo tradycji duchowych. Ucieszyło mnie, że kościół robi cokolwiek w celu wspierania społeczności innych niż chrześcijańskie.

Pod koniec artykułu zaznaczyłem, że chociaż przez długi czas bardzo popierałem zakładanie nowych grup religijnych, obecnie skłaniam się w kierunku kultu Guru Rinpocze. W kulcie tym dostrzegłem (a) sposoby na określenie kto jest ekspertem, (b) wskazówki jak medytować.

Nie udowodniłem, że programy komputerowe są konieczne do publikowania informacji na temat religii czy duchowości. Oprócz znajdowania grup przez internet - tak jak przez niedawno zamkniętą stronę WitchVox - istnieje inny, bardziej tradycyjny, sposób jeżdżenia do różnych miejsc kultu w mieście.

Długo tego nie doceniałem - wydawało mi się, że jest we Wrocławiu za mało grup religijnych posiadających konkretny adres i cykliczne spotkania. Chciałem napisać program, który mógłby być wykorzystywany do promowania społeczności nie posiadających własnego budynku.

Jeden taki program napisałem, ale nie używam go w tej chwili, bo uczestniczę w tej chwili w spotkaniach, które najwięcej mają wspólnego z buddyjską świątynią we Wrocławiu i nie są jakąś zupełnie nową tradycją.

Mam jednak nadzieję, że nawet bardzo tradycyjne grupy zauważą sens używania nowoczesnych narzędzi do promowania swoich własnych spotkań, jak i zrobią coś aby dać nowym grupom szansę na rozwój.